Cofanie liczników i kondycja wnętrza

Do stałego repertuaru oszustw stosowanych przez handlarzy należy obniżanie przebiegu. Ten proceder to odpowiedź na mylne wyobrażenie, jakie klienci mają o autach używanych: kategorycznie odrzucają oni te z przebiegiem powyżej 200 tys. kilometrów, nie interesując się ich stanem technicznym. A te, przy odpowiedniej eksploatacji, mogą być nawet w lepszym stanie od sztuk z niewielkim, często nieprawdziwym przebiegiem. Jak zweryfikować czy stan licznika jest realny? Pomocna będzie w tym przypadku baza CEPiK, w której możemy prześledzić historię auta, które nas interesuje. Tam też znajdziemy jego stan licznika spisywany podczas każdego badania technicznego. Warto też skorzystać z usług firm, które mają dostęp do baz danych producentów. Na przykład w BMW każda wizyta w serwisie jest odnotowana, a nawet mechanicy nie mają możliwości usunięcia takich adnotacji.

Można też uważnie przyjrzeć się wnętrzu samochodu, by z grubsza oszacować jego faktyczny przebieg. Przetarta kierownica, powycierana tapicerka, podrapane plastiki – to jedne z pierwszych oznak, po których poznamy intensywność eksploatacji auta. Bądźmy jednak ostrożni: łatwo dokonać tu kosmetycznych poprawek, mających przykryć poważne wady. Gdy dostrzeżemy deformacje lub za duże luki na styku paneli z tworzywa możemy być pewni, że ktoś chce nas oszukać.

Z drugiej strony w autach marek budżetowych (Dacia, Fiat) wnętrze zużywa się znacznie szybciej, a w samochodach klasy premium (BMW, Audi) nawet przy większych przebiegach rzędu 300 tys. kilometrów nadal wygląda jak prawie nowe. W większości przypadków, szanse na odkrycie prawdziwego przebiegu są wręcz znikome.

Co zaskakujące, w ,,cofaniu liczników’’ nie jesteśmy oryginalni: również Niemcy nierzadko też to robią. Zgodnie z szacunkowymi danymi Związku Dealerów Samochodów, nawet do 80% używanych pojazdów przywożonych do kraju ma nieprawdziwe przebiegi. Na szczęście od 1 stycznia 2019 roku w życie wejdą przepisy zaostrzające kary za cofanie liczników. Na ich podstawie każde udowodnione „przekręcenie” licznika będzie wiązało się z karą od 3 miesięcy do nawet 5 lat więzienia! Karze podlegać będzie tak samo handlarz, jak i wykonujący proceder mechanik, czy właściciel nierejestrujący wymiany licznika.

Przy oględzinach wnętrza auta używanego warto jeszcze zwrócić uwagę na to, jak pachnie wnętrze. Jeżeli czuć zapach wilgoci to zachodzi duże prawdopodobieństwo, że mamy do czynienia z autem po powodzi. Sprawdźmy też działanie wszystkich urządzeń pokładowych. Nieprawidłowe funkcjonowanie kilku elementów może oznaczać, że samochód został niechlujnie poskładany po wypadku. Nawet jeśli tak nie było, wyeliminowanie wszystkich usterek może pochłonąć nam duży budżet po zakupie takiego egzemplarza.

Radzimy również zwrócić uwagę na metki na pasach, jeśli pochodzą z innego roku niż auto, szczególnie jeżeli są nowsze to zachodzi duże ryzyko, że pasy zostały wymienione po wypadku. Obecność poduszek powietrznych sprawdzimy po przekręceniu kluczyka w pozycję zapłonu i odpaleniu silnika. Kontrolka poduszek powinna zgasnąć ostatnia, albo jako jedna z ostatnich. Jeżeli gaśnie równo z innymi kontrolkami to jest duże ryzyko, że została podpięta pod inną, a zamiast poduszek zostały wstawione oporniki.

Stan blacharski i lakierniczy auta

Jedną z pierwszych rzeczy, na które patrzymy przy zakupie używanego auta, jest stan karoserii. Korozja, przetarty lakier czy wgniecenia, to dla nas oczywiste znaki ostrzegawcze. By potwierdzić zewnętrzne oględziny warto mieć ze sobą odpowiednio skalibrowany miernik grubości powłoki lakierniczej.

Optymalny wynik pomiaru powinien wahać się w przedziale od 120 do maksymalnie 200 mikrometrów – wyłączając auta azjatyckie, takie jak Mazda. Te malowane są cieńszą warstwą lakieru, nawet o grubości zaledwie 60 mikrometrów. Samochody lakierowane powtórnie poznamy po pomiarze w widełkach 200-350 mikrometrów. Jeśli będzie to większa grubość: oznacza to, że handlarz naprawił auto niefachowo przy użyciu dużej ilości szpachli. W takim przypadku jest duża szansa, że auto, wkrótce zacznie korodować, a szpachla odpadać.

Nie posiadacie ze sobą takiego urządzenia? Niewykluczone, że to ucieszy nieuczciwego sprzedawcę. Ten z przyjemnością udostępni swój miernik – bądźmy jednak ostrożni. Bardzo prawdopodobne, że wyniki jego pomiarów będą zafałszowane. Powszechne są bowiem zmodyfikowane urządzenia, które zawsze pokazują prawidłową grubość lakieru. W wielu przypadkach mierniki udostępniane przez handlarzy są też nieprawidłowo skalibrowane.

Sami możemy zaopatrzyć się w miernik lakieru w przedziale 200-300 zł. Jeśli chcemy mieć większą pewność i móc zmierzyć lakier również na elementach plastikowych, wówczas wydatek na takie urządzenie wzrośnie do około 1700-2000 zł. Problem pojawia się, gdy handlarz zastosował polerkę lakieru, która może oszukać miernik. Stan blacharski i lakierniczy warto ocenić też wizualnie. Porównajmy spasowanie poszczególnych elementów auta - szczelin między nimi. Warto zwrócić jeszcze uwagę na odcienie lakieru poszczególnych elementów oraz poziom zmatowienia powłoki lakierniczej. Wyraźnie rozbieżności będą świadczyły o niechlujnych naprawach po wypadkach lub kolizjach.

Pamiętajmy też o jednym: w egzemplarzach nowszych i droższych nawet profesjonalni blacharze mogą mieć problem z oszacowaniem dokonanych napraw. Im droższe i nowsze auto tym większe ryzyko, że miało za sobą poważny wypadek, pożar czy podtopienie. Takie sztuki najbardziej opłaca się kupować handlarzom, żeby na nich zarobić. Co ciekawe, nie zawsze są to najtańsze egzemplarze na rynku.

Silnik i napęd samochodu

Możliwość sprawdzenia stanu silnika to jedna z podstawowych czynności w trakcie oględzin: powinniśmy móc zajrzeć pod maskę i obejrzeć go „na zimno”, posłuchać jego pracy, czy pojechać na jazdę próbną.

Na początku warto sprawdzić jak jednostka napędowa pracuje na zimno, ale też i po nagrzaniu. Nierówna praca oraz niepokojące odgłosy (dudnienie, pisk, wycie) świadczą o tym, że silnik wymaga naprawy. Oprócz sprawdzenia jednostki napędowej na postoju radzimy również przetestować ją w trakcie jazdy, ale dopiero wtedy, jeżeli mamy pewności, że na postoju wszystko jest ok.
Podczas jady próbnej warto kilka razy dynamiczniej przyspieszyć sprawdzając czy silnik nie szarpie lub nie ujawnia innych niepokojących zachowań. Jeżeli nic takiego nie zaobserwowaliśmy to mimo to warto odwiedzić mechanika lub stację diagnostyczną. W celu dokładnej wersyfikacji auta.

Zalecamy zapłacić za sprawdzenie ogólnego stanu technicznego oraz za podpięcie komputera diagnostycznego i odczytanie błędów. Diagnosta lub mechanik powie nam czy kody błędów oznaczają poważne usterki.

Radzimy sprawdzić też układ kierowniczy. Zacięcia koła kierownicy lub głośne buczenie w trakcie skręcania zwykle wskazują na uszkodzenie elementów tego układu takich jak: pompa wspomagania, maglownica, drążki kierownicze). Zużyte mogą być też elementy napędowe (półosie, przeguby), jeżeli mamy do czynienia z autem przednionapędowym lub z układem 4x4. Wszelkie uwagi konsultujmy z mechanikiem lub diagnostą. Zapytajmy go również o wycieki i koszty ich usunięcia. Nie wszystkie muszą dyskwalifikować auto.

Kolejne ważne elementy, które trzeba sprawdzić to skrzynia biegów, szczególnie jeśli mamy do czynienia z automatem. Nie może stukać, szarpać, ani się zacinać. W przypadku napędów 4x4 oraz na tylną oś, koniecznie posłuchajmy czy w trakcie jazdy nie huczą mosty i czy nie czuć mocnych wibracji. Wszystkie niepokojące symptomy zweryfikujemy w serwisie.

Manipulacje handlarzy

Jednym z częściej stosowanych sposobów handlarzy na wywieranie presji na klientach, jest tworzenie wrażenia dużego zainteresowania ich ofertą. Jak to działa w praktyce? Na początku oględzin zwykle słyszymy, że auto możemy co prawda obejrzeć, ale za chwilę i tak zjawi się klient umówiony na zakup. Sprzedawca może również umówić kilku klientów na tę samą godzinę: celowo, by stworzyć wrażenie presji, która zmusi nas do podjęcia szybszej i mniej przemyślanej decyzji.

To jedynie kilka przykładów tego, w jaki sposób sprzedawcy chcą odwrócić naszą uwagę od kwestii kluczowych dla odpowiedzialnego zakupu auta. Nie ulegajmy nigdy naciskom i wymówkom oraz zawsze pamiętajmy o wszystkich informacjach i parametrach samochodu, które powinniśmy dokładnie sprawdzić. Auto to nie telefon: od jego wyboru będzie zależeć nie tylko nasz komfort, ale także bezpieczeństwo. W sytuacji, gdy nie czujemy się pewni nawet po oględzinach, a wiemy z jak dużym ryzykiem mamy do czynienia, może warto zastanowić się nad zakupem nowego wozu w salonie.