Nasz doradca porówna dla Ciebie wybrane samochody
Możemy porównać dla Ciebie jednocześnie maksymalnie 3 oferty, przejdź do porównania.
Dodaj przynajmniej 2 oferty, które mamy dla Ciebie porównać.
Wpis
Nissan Qashqai DIG-T 158 Xtronic 4WD Tekna+– test
12
paź 2022

Rynek spalinowych SUV-ów klasy średniej dalej prężnie się rozwija i to pomimo coraz większego nacisku na elektryfikację. Jednym z prekursorów segmentu był Nissan Qashqai, który z miejsca stał się hitem. Dziś to już 3. generacja, która stanowi rozwinięcie poprzedników. To raczej ewolucją nież rewolucją. Trzeba sobie zadać pytanie, czy konserwatywne podejście do tego segmentu się obroni, czy aktualny model jest z góry na straconej pozycji? Sprawdźmy to!.

Nissan Qashqai – nadwozie

W przypadku nowej generacji nietrudno dopatrzyć się sylwetki poprzednika, dodano jednak ostrzejsze linie i mocniej narysowano światła. Oczywiście auto urosło i wygląda bardzo dojrzale, a wręcz pretenduje do klasy premium. Z przodu mamy światła w układzie V, mocno wcinające się błotniki, dodatkowo na ich końcu pojawił się napis z nazwą modelu. Tak, aby podchodząc, od razu było wiadomo, z jakim autem mamy do czynienia. Ostro narysowany przedni zderzak z prawdziwymi wlotami powietrza nie pozwala pomylić Nissana z konkurencją. Przód samochodu jest agresywny i płynnie przechodzi w dalszą część nadwozia.

Z boku auta mamy wyraźnie narysowane nadkola, liczne przetłoczenia i na wzór przedniej części – mocno wcinające się nadkola światła tylne. Ciekawy zabiegiem stylistycznym jest przedłużenie linii trzeciego okna do samego końca auta, optycznie go wydłużając. Tylna część nadwozia równie mocno narysowana z wąskimi światłami, małą szybą i spojlerem nad klapą bagażnika. Warto zaznaczyć, że w testowanej topowej wersji Tekna+ mamy kompletne oświetlenie LED. Przednie reflektory są adaptacyjne i w nocy „wycinają” inne pojazdy, tak żeby nie oślepiać ich kierowców. Sam snop światła jest barwy białej i jasnej. Jazda nocą to sama przyjemność.

Nissan Qashqai – wnętrze

Materiały w kabinie zbliżają się do klasy premium, a wyciszenie stoi na najwyższym poziomie. Nowa deska rozdzielcza z wystającym ekranem systemu rozrywki o przekątnej 9 cali jest porządnie spasowana i wykończona z niezłych tworzyw. Twardy plastik znajdziemy jedynie poniżej konsoli środkowej. Przez całą długość deski rozdzielczej przechodzi pasek skórzanego materiału.

Nowe cyfrowe zegary z prostą i czytelną grafiką zawierają wszystkie najpotrzebniejsze informacje, brak tylko wyświetlanej mapy. Warto zaznaczyć błędy w tłumaczeniu, jakby autor miał czkawkę i treść bywa trudna do zrozumienia. Typowy gadżet stanowi możliwość zmiany układu zegarów na bębnowy układ, jednak jest on bardzo nieczytelny. Na plus w testowanej wersji trzeba dodać bardzo wyraźny i duży wyświetlacz head-up, który pokazuje wszystkie najpotrzebniejsze informacje dotyczące jazdy. Co do samego sytemu inforozrywki, to porównując do poprzednika, jest to rewolucja. Jednak patrząc na konkurencję to i tak pozostaje on daleko z tylu. Czy to wada? Zależy czego oczekuje potencjalny użytkownik, ci bardziej konserwatywni będą zadowoleni i nie będzie im przeszkadzał prosty interfejs, który czasem reaguje ze zwloką i się przycina.

Poniżej ekranu inforozrywki umieszczono skróty klawiszowe do najpotrzebniejszych funkcji, a jeszcze niżej klasycznie sterowaną dwustrefową klimatyzację automatyczną. Na pokładzie mamy też podgrzewaną przednią szybę, bardzo przydatną w okresie jesienno-zimowym, tak samo jak podgrzewane siedzenia i kierownica. Bardzo ciekawie prezentuje się tunel środkowy, z nietypowym wykończeniem przypominającym fakturę drewna. Na szczęście zminimalizowano obecność łatwego do zarysowania tworzywa black piano. Dźwignia zmiany biegów jest ładna, a zarazem bardzo wygodna w użyciu. Za nią mamy pokrętło trybów jazdy. Do wyboru mamy 5 ustawień, z czego największą różnicę odczujemy w trybie Eco. W nowym wnętrzu mamy też ładną, modnie ściętą kierownicę, która doskonale leży w dłoniach i ma dobrze dobraną grubość wieńca. Plus za proste sterowanie z kierownicy najpotrzebniejszymi funkcjami – komputer pokładowy po lewej, a aktywny tempomat i obsługa telefonu po prawej. Jedyne zastrzeżenie – w poprzedniku do obsługi komputera były 4 guziki, a tu funkcję góra-dół zastąpiono pokrętłem, które wymaga przyzwyczajenia. W kabinie nie brakuje schowków, ten główny przed pasażerem jest cały wykonany z taniego materiału, ale jest pojemny.

Przednie fotele zostały dobrze wyprofilowane, mają w końcu normalną długość siedziska i są wygodne. Dodatkowo w testowanej wersji mamy wysokiej jakości skórzaną tapicerkę i podstawowy masaż fotela dla kierowcy, jak i pasażera. Pozycja już nie jest krzesełkowa, a bardziej osobowa. Mamy również szeroki zakres regulacji kierownicy tak wzdłużnej jak i na wysokość. Zajęcie odpowiedniej pozycji nie sprawia problemu.

Z tyłu dzięki większemu rozstawi osi i wysokości poprawiła się ilość miejsca nad głowami i na stopy, kabina zyskała też na szerokość. W efekcie 3 osoby na tylnej kanapie spokojnie mogą pojechać w trasę. Jedyne do czego można się przyczepić to krótkie siedzisko, sama kanapa jest odpowiednio wysoka i ramiona dobrze przylegają. Z nowości w końcu pojawiły się nawiewy na tylną cześć kabiny i dwa złącza USB Typ A i Typ C. Przechodząc do bagażnika ukazuje się nam regularny kształt, niezłe plastiki i w końcu normalna pojemność – w przypadku auta z audio Bose to 436 litrów. Mamy podwójna podłogę, koło dojazdowe, haczyki, a nawet gniazdo 12V.

Nissan Qashqai – jazda

Silnik1.3 DIG-T o mocy 158 KM występuje chociażby w Renault, jak i Mercedesie. Dobrze znany 4-cylindrowy motor z przyjemnym i nienatarczywym dźwiękiem. Jest on wyposażony w układ miękkiej hybrydy, który ma wspomagać rozrusznik, jak i urządzenia pokładowe. W trybie Eco potrafi nawet wyłączyć silnik, dojeżdżając do świateł poniżej 10 km/h. Z minusów – potrafi dość znacząco szarpnąć przy odpalaniu silnika.

Nissan zrezygnował ze skrzyni dwusprzęgłowej na rzecz CVT. Sama przekładnia nie jest jak klasyczna CVT, bo symuluje biegi – ma ich 7. Ruszając płynnie, zmienia przełożenia bez szarpnięć i sprawnie napędza auto. Swoją naturę pokazuje dopiero przy próbach dynamicznych. Działa z wyczuwalną zwłoką i ociężałością, przeciąga wirtualne biegi, a tak naprawdę nie czujemy, żeby auto przyspieszało. Jedynie na zegarach widać, że jest jakieś życie. Tak samo wduszenie pedału gazu w podłogę przy wyprzedzaniu, daje dużo hałasu i powolną zbiórkę do działania. Cały zespół napędowy powoduje, że autem nie chce się jeździć dynamicznie, a raczej spokojnie podróżować.

Wisienką na torcie jest połączenie tego całego zestawu z napędem 4x4. Jest to prosty układ z dopinanymi tylnymi kołami w przypadku utraty przyczepności przez przednie. To akurat następuje rzadko, bo skrzynia każde dynamiczne ruszenie filtruje i powoduje łagodne reakcje. W efekcie osoby, które nie wiedzą, że auto ma napęd na cztery koła, mogłyby pomyśleć, że to przednionapędówka. Tak naprawdę układ 4x4 wyczuwamy w granicznych sytuacjach. Gdy podsterowność nas wypycha z zakrętu, nagle gdzieś tam z tyłu budzi się do życia napęd. I to w zasadzie w momencie, gdy nie jest już niepotrzebny, bo elektronika zacieśnia tor jazdy.

Zawieszenie zestrojono miękko Mimo że auto samo jest w odczuciu przyciężkie i zwaliste, to konstruktorom Nissana udało się zatuszować tę nadwagę. Qashqai jest stabilny, nie wychyla się, a różnego rodzaju defekty nawierzchni pochłania bez uszczerbku dla kierującego. Nawet kocie łby nie wytracają go z równowagi. Jedyne co daje o sobie znać to 20-calowe koła, po w wpadnięciu w dziurę dotrze do nas tłuczenie. Na mniejszych kołach ten problem raczej nie występuje. Słabszą stroną Qashqaia są hamulce, dość miękki i gumowy pedał plus duża masa wpływają na małą skuteczność układu.

A jak wygląda sprawa spalania? Również nie jest tak kolorowo, jak by można się spodziewać po nowoczesnych rozwiązaniach. W mieście mamy spory rozstrzał, w mniejszym ruchu wystarczy około 8 litrów, ale kręcąc się wokół przysłowiowego komina i w korkach dobijemy do 10 litrów. Najlepsze wyniki osiągniemy na drogach bocznych, tu możemy spokojnie zmieścić się w 6-6,5 litra. Drogi ekspresowe podbijają wartość do 7,5. Ogólnie Qashqai najlepiej czuje się do prędkości 120 km/h. Mamy wtedy kompromis między w miarę spokojną jazdą a spalaniem. Na autostradzie przy 140 km/h dobijamy do prawie 10 litrów.

Nissan Qashqai – cena

Ile to wszystko kosztuje? Na topową wersję Tekna+ z napędem 4x4 musimy wydać prawie 194 000 zł. Czy to dużo? W dzisiejszych czasach ma to chyba drugorzędne znaczenie, ponieważ mamy możliwość wynajmu długoterminowego, czy też leasingu, co daje nam możliwość kupna auta z lepszym wyposażeniem. Jeśli interesuję Cię ten samochód, sprawdź nasze ceny:

https://carsmile.pl/oferta/nissan/qashqai/crossover-leasing-wynajem-dlugoterminowy?utm_source=blog&utm_medium=artykul&utm_campaign=test_samochodu&utm_content=nissan_qashqai

Nissan Qashqai – podsumowanie

Podsumowując, Nissan Qashqai czerpie garściami ze swoich poprzedników, delikatnie tylko dostosowując się do obecnych czasów. Ktoś kto woli klasyczne rozwiązania z nutką nowoczesności odnajdzie się tu bez problemu. Nam w obecnym modelu najbardziej brakuje silnika wysokoprężnego z klasycznym automatem. Charakter Qashqaia idealnie by się wpisał w ten duet. Tym bardziej, że mamy coraz rzadszy na rynku duży 55-litrowy zbiornik paliwa.

Chcesz poznać naszą aktualną ofertę nowych samochodów?
Dziękujemy za zostawienie swoich danych. Skontaktujemy się z Tobą bezzwłocznie
Wypełnij formularz, a nasz doradca skontaktuje się z Tobą i pomoże wybrać Ci najlepszy samochód według Twoich potrzeb.
Ta strona używa ciasteczek (cookies), dzięki którym nasz serwis może działać lepiej.