System kontroli prędkości (ISA) – Czym jest i jaki będzie miał wpływ na kierowców?

Od maja przyszłego roku do każdego nowego auta zarejestrowanego w Unii Europejskiej oraz w Wielkiej Brytanii ma trafić ISA, czyli elektroniczny ogranicznik prędkości. Póki co nie jest to jeszcze urządzenie, z którego dane spowodują wzrost stawek ubezpieczeniowych, czy też automatycznie naliczą nam punkty karne, ale taka będzie prawdopodobnie tendencja.

 

Póki co Unia Europejska pisze i pokazuje, że ISA nie będzie uciążliwy dla kierowców. ISA, czyli Intelligent Speed Assistance, jak sama nazwa wskazuje, ma być jedynie asystentem. System działa na zasadzie informacji, które pobiera z map nawigacji, odczytując po GPS-ie położenie samochodu. Podobno działa to wszystko nieźle. W teorii to urządzenie wspomagające, które może nie tylko poprawić bezpieczeństwo jazdy, ale też ułatwić życie kierowcy. Zasadniczo bowiem ISA będzie mógł przypominać kierowcy o tym, że przekroczył prędkość. W najprostszym wariancie sygnałem dźwiękowym. Ale to niestety nie jedyna możliwość tego systemu.

 

Jak to ma działać

System ISA będzie miał trzy wersje. Pierwsza z nich jest otwarta, czyli tak jak pisaliśmy wyżej, o przekroczeniu prędkości jesteśmy jedynie informowani i to od nas zależy, czy zwolnimy, czy nie. Podobnie jest w drugiej wersji zwanej „półotwartą”, w której zastosowano coś, co już kiedyś oferowało Infiniti, czyli inteligentny pedał gazu. To on będzie stawiał większy opór, gdy zaczniemy przekraczać prędkość dozwoloną na danym obszarze. Jest jeszcze ostatnia z możliwości, czyli system zamknięty, który będzie mógł sam ingerować w to, z jaką prędkością pojedzie nasze auto – będzie to więc aktywny ogranicznik prędkości. Do tej pory znaliśmy je jedynie z aut japońskich, Volvo (do 180 km/h) oraz z niemieckich mocnych modeli (250 km/h), ale zawsze ograniczniki dotyczyły tu tylko prędkości maksymalnych. Ostatnia z możliwości, czyli system zamknięty, będzie miał jednak możliwość wyłączenia przez kierowcę.

 

ISA był testowany

Zanim podjęto decyzję, że nowy system będzie obowiązkowy w każdym nowym samochodzie, ciężarówce i autobusie (nie będzie go z jakiegoś powodu w motocyklach, co bardzo dziwi), wprowadzonej do sprzedaży od maja 2022 roku w UE i Wielkiej Brytanii, system ISA był testowany w kilku krajach. W Szwecji podobno testy były bardzo szerokie, ale to kraj, w którym i tak raczej nie przekracza się prędkości. Podobno sprawdzano ISA w wersji otwartej i półotwartej w kilku większych miastach. System był też sprawdzany w Holandii, Belgi, Dani, Wielkiej Brytanii, Niemczech, Francji, na Węgrzech i Hiszpanii, ale w mniejszym stopniu. Tylko w jednym z miast holenderskich zdecydowano się na sprawdzenie działania systemu zamkniętego. Ten, kto jeździł kiedykolwiek po Holandii wie, jak tam poruszają się kierowcy. W miastach nie ma praktycznie nikogo, kto przekraczałby prędkość, bo zwykle mogłoby to powodować bardzo niebezpieczne sytuacje, związane z ogromnym ruchem rowerowym (do tego rowery zasadniczo mają tam pierwszeństwo). Pomysłodawcy mówią, że testujący chwalili ten system za fakt, że gdy przez przypadek przekroczyli prędkość, ostrzegał ich i zmniejszał szansę otrzymania mandatu.

 

ISA ma też minusy

Oczywistym plusem systemu jest poprawa bezpieczeństwa na drogach, z którą ciężko dyskutować. Każda dyskusja bowiem o tym, czy ograniczenia są zasadne (podobnie jak np. fotoradary) kończy się w momencie, gdy tego typu rozwiązania uratują komuś życie. Z tym nie chcemy dyskutować, bo byłoby to nielogiczne. Fajnie, że obligatoryjny system w najbardziej hardkorowej wersji będzie mógł być wyłączony, ale mamy też pewne obiekcje. ISA, póki co zostanie wprowadzony tylko do nowych samochodów, niestety sprawi to, że szykuje nam się kolejne podwyżka w salonach. Bo to przecież producenci samochodów będą zmuszeni do jego instalowania. Obecnie zarabiają oni coraz mniej na aucie, bo jego produkcja staje się coraz droższa. Koszty przerzucane są więc na klientów. Procentowo najbardziej ucierpią samochody małe, a one i tak miały po raz kolejny drożeć. Może to spowodować, że przestaną się sprzedawać. Pomijając aspekt ekologii (tak, małe auta są bardziej ekologiczne, ich produkcja pożera mniej energii, a dzięki temu, że mało spalają, emitują także mniej CO2), to kolejna decyzja, która sprawia, że biznes samochodowy w Europie ucierpi. Inna sprawa to także możliwości, jakie system daje na przyszłość. Dane o tym jak jeździmy mogą bowiem trafić do różnych organów, to już tylko kwestia uchwalenia kilku dodatkowych przepisów. Od dawna mówi się także o tym, że tego typu informacje mogą być wykorzystywane do naliczania stawek ubezpieczeniowych. Wszystko fajnie, dopóki chcemy wyeliminować piratów drogowych, gorzej jak urzędnik zacznie naliczać nam punkty karne za jazdę 53 km/h w terenie zabudowanym. Niemożliwe? Naszym zdanie nie ma twierdzącej odpowiedzi na to pytanie, bo z urzędnikami różnie bywa.

Carsmile Blog
Skontaktuj się z nami
i wybierz nowy samochód!
Dziękujemy za zostawienie swoich danych. Skontaktujemy się z Tobą bezzwłocznie
lub podaj Podaj swoje dane, a poinformujemy Cię o szczegółach oferty samochodów w abonamencie i leasingu.
Wysyłając wypełniony formularz potwierdzasz zainteresowanie kontaktem w sprawie oferty produktowej ze strony Carsmile S.A.
Administratorem danych osobowych jest Carsmile S.A. z siedzibą w Warszawie (00-838) przy ul. Prosta 51 (dalej „Spółka”). Ze Spółką można skontaktować się także telefonicznie pod nr +48 22 113 43 43 W sprawach związanych z ochroną danych osobowych można skontaktować się: za pośrednictwem e-mail iod@carsmile.pl lub pisemnie pod podanym powyżej adresem Spółki, z dopiskiem „Dane osobowe”. Rozwiń
Ta strona używa ciasteczek (cookies), dzięki którym nasz serwis może działać lepiej.