Nasz doradca porówna dla Ciebie wybrane samochody
Możemy porównać dla Ciebie jednocześnie maksymalnie 3 oferty, przejdź do porównania.
Dodaj przynajmniej 2 oferty, które mamy dla Ciebie porównać.
Wpis
Hyundai Kona N 2.0 T-GDI 280 KM - test
21
lip 2023

Hyundai Kona jest z nami od 2017 roku, w 2021 roku przeszła lifting. Wraz z nim wprowadzono opisywaną wersję N. Biorąc pod uwagę to, co oferuje konkurencja, pojawienie się na rynku crossovera w tak mocnej wersji jest w dzisiejszych czasach posunięciem wręcz szalonym. Hyundai wziął to, co najlepsze z większego modelu, czyli i30 N i przeszczepił do mniejszego auta. Z jakim skutkiem? Trzeba przyznać, że rewelacyjnym.

Wygląd

Hyundai mocno się postarał, żeby odróżnić Konę N od słabszych wersji, auto emanuje agresją i nawet stojąc, ma bardzo dynamiczna bryłę. Mocniej zarysowane zderzaki z dyfuzorami i czerwonymi akcentami czy też wloty na górze grilla nadają temu crossoverowi więcej charakteru. Logo Hyundaia pomalowane zostało na czarno, tak jak lampy. Od razu widać z jaką wersją mamy do czynienia. Wszystkie listwy wokół auta są z kolei w kolorze auta. Z boku uwagę zwraca listwa progowa z logiem N na końcu i wstawką w kolorze czarno-czerwonym. Do tego dochodzą jeszcze czarne 19-calowe felgi, za którymi widać duże, pomalowane na czerwono zaciski z logiem N. Tył wyróżniają dwie, wielkie i w dodatku prawdziwe końcówki wydechu, dyfuzor, udawane wyloty powietrza po bokach zderzaka oraz wielki spojler z trzecim światłem stopu w kształcie trójkąta. Samochód jest przysadzisty, koła rozmieszczone w narożnikach karoserii, po prostu aż kipi sportem.

Hyundai Kona N mierzy 421,5 cm długości, 180,0 cm szerokości i 155,0 cm wysokości, a rozstaw osi to 260,0 cm.

Wnętrze

Sportowego ducha odnajdziemy również we wnętrzu. Ciemne wykończenie deski, boczków czy podsufitki nadaje odpowiedni klimat. Widoczne gdzieniegdzie niebieskie przeszycia to wyróżnik modeli spod znaku N. Znajdziemy je na fotelach, kierownicy, hamulcu ręcznym oraz gałce zmiany biegów. Całość solidnie została zmontowana, ale z twardych tworzyw. Kierownica przejęta z Hyundaia i30 N ma odpowiednią grubość, bicepsy i dodatkowe przyciski z napisem N i czerwony guzik NGS z dodatkowym wzmocnieniem silnika przez 20 sekund. Za kierownicą umieszczono cyfrowe zegary z mnóstwem ustawień, jak i informacji. W trybie N główną rolę w zestawie wskaźników przejmuje obrotomierz i wyświetlane są tylko niezbędne informacje, a pozostałe funkcje pozostają nieaktywne.

System inforozrywki jest taki sam jak w innych Konach, jedyna zmiana to dodanie zakładki N. W tej zakładce możemy sprawdzić wszystkie parametry auta od temperatury silnika po moment obrotowy albo też wywołać funkcje lap timer, mamy tu nawet mapę torów. Dodatkowo w drugiej zakładce wybieramy ustawienia trybu Custom i odpalamy Lunch Control. Wyjątkowo niefortunne miejsce na tę funkcję. Po pierwsze, wymaga przeklikania się przez system, a po drugie, informuje, że cała procedura działa tylko z trybem NGS i nie można tego robić wielokrotnie.

Konsola środkowa niczym się nie różni się od zwykłych wersji. Po środku są dwa nawiewy, pod nimi panel od jednostrefowej klimatyzacji z fizycznymi guzikami, a jeszcze niżej gniazda 12V i USB oraz ładowarka indukcyjna. Wokół lewarka zmiany biegów umiejscowione są przyciski do ogrzewania i wentylacji foteli, podgrzewania kierownicy oraz przycisk start/stop, a przed nimi pokrętło od trybów jazdy i przycisk do wyłączenia ESP. Tunel środkowy wykonany z twardego plastiku mieści dwa cup holdery i klasyczny ręczny. Podłokietnik jest wysuwany i z dużym schowkiem. Obowiązkowo dostajemy też metalowe nakładki na pedały oraz głębsze siedzenia. Fotele nie są jakieś wyczynowe, raczej z tych półkubełkowych. Mimo to górna część ciała nie jest odpowiednio trzymana, a samo siedzisko powinno być dłuższe. Same fotele wystarczają do dynamiczniejszej jazdy, ale na torze się nie sprawdzą. Ich zaletę można za to poznać w trasie, gdzie okazują się wystarczająco komfortowe i wygodne. Plus za wykończenie siedziska i oparcia materiałem z Alcantary – podczas jazdy nie ślizgamy się i fotel nas utrzymuje. Z tyłu, jak w każdej Konie, miejsca jest jak na lekarstwo, a wąsko otwierane drzwi nie ułatwiają wsiadania. Pozycja na tylnej kanapie jest mocno wyprostowana, a siedzisko krótkie. Na plus nie zabraknie miejsca na stopy ani na głowę. Z udogodnień znajdziemy tu jedno gniazdo USB i podgrzewanie tylnej kanapy plus siatki w oparciach foteli. Bagażnik o pojemności 361 litrów możemy powiększyć do 1143 l po złożeniu kanapy. Kufer został wykończony twardym plastikiem, pod podłogą wygospodarowano miejsce na niewielki schowek, a pod nim ukryto dojazdowe kolo z zestawem narzędzi. Z ciekawostek warto dodać, że wydech generuje tyle ciepła, że tunel środkowy, schowek w podłokietniku i wnęka kola zapasowego mocno się nagrzewają. Jest to dość mocno odczuwalne w kabinie.

https://carsmile.pl/oferta/hyundai/kona/crossover-leasing-wynajem-dlugoterminowy

Silnik

Pod maską Kony N dostajemy duży jak na dzisiejsze standardy 2-litrowy silnik turbo o niebagatelnej mocy 280 KM i momencie obrotowym 392 Nm. Skrzynia biegów to przekładnia dwusprzęgłowa DCT o 8 przełożeniach. Prędkość maksymalna wynosi 240 km/h, a przyspieszenie 0-100 km/h zajmuje tylko 5,5 s. Tyle suchych danych.

Jak jest w rzeczywistości? Wszystko zależy od wybranego trybu jazdy, co ciekawe jest ich aż 9, z czego tak naprawdę korzystamy z 3. W jakim celu mamy 4 tryby terenowe nie mam pojęcia, szczególnie przy braku napędu 4x4. Najważniejszym trybem jest N, czyli najostrzejsze ustawienie, w którym auto jest twarde, skrzynia szarpie, wydech strzela. Jest to dokładnie to, co powinno być w aucie typu hot hatch. Drugim przydatnym trybem jest tryb domyślny, w którym odpalamy samochód, czyli Normal. W tym ustawieniu auto zachowuje się dość zwyczajnie i zapewnia zadziwiający komfort nie tylko akustyczny, ale też podróżny. Ostatni i najciekawszy tryb to Custom. Daje on nam pełną swobodę w konfiguracji ustawień auta – od wydechu, silnika, zawieszenia, układu kierowniczego do szpery. Chcemy mieć głośny wydech, ale spokojną zmianę biegów i komfortowe resorowanie – proszę bardzo. W tym trybie możemy też wyłączyć system ESP bądź przełączyć na ESC Sport (w trybie N mamy domyślnie ESC Sport). Jak widać przed samą podróżą możemy spędzić dłuższą chwilę na ustawianiu auta pod siebie lub wybrać domyślne nastawy. Nie zmienia to faktu, że każdy parametr ma wpływ na auto. Jest to zaskakujące, biorąc pod uwagę, w jakim jesteśmy segmencie i jakim autem jest Kona. Nie jest to samochód wyczynowy czy też stworzony do motorsportu, bazę wyjściową stanowi tutaj crossover segmentu B. Inżynierowie z działu N włożyli mnóstwo wysiłku, żeby ze zwykłego auta zrobić torowego potwora.

Silnik Kony N nie zna takiego pojęcia jak brak tchu, w tym samym stylu podąża skrzynia biegów. Jest szybka, ma prawdziwy tryb manualny i prawidłowe drogi zmiany biegów, czyli minus do przodu, plus do siebie. Dodatkowo przy kierownicy znajdziemy łopatki do zmiany biegów. Jedyne zastrzeżenie można mieć do zwłoki przy ruszaniu, zapewne pokłosie ekologii. Po wciśnięciu gazu samochód chwilę się zastanawia i w końcu wystrzeliwuje bez zadyszki do samego czerwonego pola. Wybierając topową Konę, dostajemy mocny silnik, który kipi momentem obrotowym nawet na 8. biegu, a w trybie manualnym nie zmieni przełożenia nawet przy niskich prędkościach. Sama procedura wygrzebywania się z niskich obrotów jest płynna i jednostajna. Dopiero powyżej 4500 obr./min czuć znaczny wzrost momentu. Sama turbina wstaje od około 1700 obr./min, co jest wyczuwalne, a wręcz wulgarne. Zostajemy wciśnięci w fotel, a przednie koła bezradnie szukają trakcji...

Prowadzenie

Prawdziwym zaskoczeniem jest fakt, że opisywane auto o mocy 280 koni i prawie 400 niutonometrach jest napędzane tylko na jedną oś! Coś niespotykanego i zakrawającego o czystą abstrakcję. Daje nam namiastkę hot hatchy z przełomu wieków. Relatywnie niska masa i lekki tył stanowią przepis na uśmiech na twarzy. Ma to oczywiście swoje zalety i wady. Nie przejedziemy tym autem zakrętów z gazem w podłodze, elektroniczna szpera wprawdzie robi, co może, ale praw fizyki nie oszuka. Wystarczy lekko przesadzić z wciskaniem gazu, a na łuku drogi auto ochoczo wybiera jazdę na wprost. Jeśli wiemy, co w takiej sytuacji zrobić, to możemy przełożyć to na masę radości. Samochód tak chętnie odkleja tylną oś, a nawet podnosi koło, że sprawia czystą przyjemność.

Takie wyświechtane frazesy jak analogowe doznania są tu jak najbardziej na miejscu. Całym autem sterujemy za pomocą pedału gazu. Ma to swoje wady w deszczu, kiedy auto jest mocno niestabilne i podsterowne, a w jednej chwili tył chce nas wyprzedzić. Daje nam to taka radość, takie doznania połączenia z autem. Kona N nie pozwoli na brutalne traktowanie bez konsekwencji. Prędzej czy później pokaże nam środkowy palec. Wtedy pozostają nam tylko nasze umiejętności bądź ich brak. W trybie N auto jest twarde i przez swój krótki rozstaw osi mocno podskakuje na nierównościach i koleinach. Na równej drodze możemy się cieszyć świetnymi właściwościami, ale na gorszych drogach zaczyna się zabawa o przeżycie.

Układ kierowniczy jest krótki i bezpośredni, co na autostradach i zwykłych drogach powoduje myszkowanie auta. Przy wyższych prędkościach samochód jest mało stabilny, szczególnie czuć, że tył podąża swoją drogą. Dla amatora będzie to wada, ale dla kogoś z doświadczeniem dopiero wtedy zabawa się zaczyna. Najlepszą cechą Kony N w jej brutalności jest jej uniwersalność. Coś, czego nigdy nie dostawaliśmy w hot hatchach z lat 90., chyba że mowa o Golfie GTI. Właśnie cechy króla hot hatchy posiada Kona N i to jest jej największa zaleta. Z tą różnicą, że jest bardziej dzika i ma pazury, które tak chętnie pokazuje. Z drugiej strony możemy zapakować do niej rodzinę i pojechać na drugi koniec Polski w ciszy i spokoju. To jest ta główna różnica między hot hatchami z tamtych lata a tym z dziś. Dostajemy auto bardziej uniwersalne. Hyundai Kona N ma dwa oblicza, jest trochę niegrzeczna, a trochę ułożona. Dwie skrajności, które są na wyciągnięcie ręki. To od nas zależy, jaką akurat dziś ścieżką chcemy podążać.

Spalanie

Producent podaje średnie zużycie paliwa 8,6 l/100 km, co jest wartością dość abstrakcyjną. Wszystko zależy bowiem od tego, w jakim trybie jeździmy i jak mocno korzystamy ze wszystkich 280 KM. Generalnie w trybie N spalanie jest właściwie nieograniczone, na co po części wpływ ma strzelanie z wydechu. W mieście, kręcąc się wokół komina, osiągniecie 21 litrów na 100 km nie jest problemem, gdzie w trybie Normal schodzimy do przyzwoitych 10 litrów. Na autostradzie w trybie N z przepisową prędkością ok. 12-15 litrów, w tryb Normal podobnie jak w mieście – okolice 10 litrów. Na ekspresówce przy 120 km/h w trybie Normal można zejść ze spalaniem do 7,5-8 l/100 km, a na bocznych drogach czy też krętych wąskich serpentynach jesteśmy w stanie osiągnąć nawet 6,6 l/100 km. Niżej nie udało się zejść. Jak widać da się za kierownicą Kony N osiągnąć wartości akceptowalne, ale nie po to kupuje się auto z mocnym silnikiem, żeby jeździć eco. Z trasy 1500 kilometrów jeżdżonej w różnych warunkach i różnych drogach osiągnęliśmy spalanie średnie na poziomie 11,6 l/100 km, co jest wynikiem bardzo dobrym jak na takie auto i jego przeznaczenie.

Cena

Cennik Kony N startuje z poziomu 190 900 zł, co jest kwotą niemałą jak na crossovera segmentu B. Z drugiej jednak strony dostajemy kompletnie wyposażone auto z nowoczesnymi systemami wsparcia oraz mocny silnik i nietuzinkowy wygląd. Testowe auto zostało doposażone w Pakiet Sport za około 10 000 zł, który obejmuje elektrykę przednich foteli z ich podgrzewaniem i wentylacją, podgrzewanie tylnej kanapy, skórzano-zamszową tapicerkę, asystenta monitorowania martwego pola i ostrzeganie o ograniczeniach prędkości. Dodajmy także m.in. lakier specjalny za 2600 zł, co ostatecznie winduje cenę do około 214 000 zł. Nie ma więc co liczyć, że ten samochód będzie częstym widokiem na mieście. Jest to propozycja skierowana do konkretnego klienta. Większość i tak wybierze praktyczniejszego i bardziej cywilizowanego Hyundaia i30 N, tym bardziej, że kosztuje tyle samo. Niestety to właśnie i30 N jest największym konkurentem Kony N. Bratobójczy wyścig wygrywa większy model. Stąd Kona N staje się z miejsca przyszłym klasykiem. Producent zapowiedział, że w nowa generacja Kony nie będzie już dostępna w wersji N.

Podsumowanie

Kona N udowadnia, że auta tego typu jeszcze nie wyginęły, choć niestety ich czas jest policzony. Wystarczy wspomnieć o najnowszym modelu z serii N, czyli elektrycznym Ioniq 5 N. W gamach kolejnych producentów zaczyna powoli brakować miejsca na mocne, spalinowe wersje. Jeżdżąc Koną N, można się poczuć jak za starych dobrych lat tworzenia hot hatchy. Jest to auto mocne, przednionapędowe i wymagające myślenia, a nie tylko wciskania gazu do oporu. W trybie N już od samego momentu ruszenia trzeba być skupionym i nie można pozwolić sobie na chwilę rozkojarzenia. Zgoła odmiennie sytuacja wygląda w trybie Normal. Samochód staje się łagodny, cichy i na swój sposób komfortowy. Bardzo dobrze łączy dwojakie potrzeby, rano można pojechać po bułki w ciszy, a popołudniu pojechać na tor i się wyszaleć.

Zalety:

+ Rewelacyjne osiągi

+ Dźwięk wydechu

+ Szybka skrzynia biegów

+ Wyciszenie

+ Prowadzenie w większości przypadków

+ Oszczędny silnik w trybie ECO

+ Wiele możliwości personalizacji podzespołów jazdy

+ Wyłączalny na stałe system ESP

Wady

- Nerwowe zachowanie na autostradzie

- Krótki rozstaw osi

- Ciasny układ kierowniczy

- Nieograniczony apetyt na benzynę, twarde zawieszenie i mocno szarpiąca skrzynia w trybie N

- Lunch Control uruchamiany w systemie inforozrywki, brak powtarzalności procedury

Chcesz poznać naszą aktualną ofertę nowych samochodów?
Dziękujemy za zostawienie swoich danych. Skontaktujemy się z Tobą bezzwłocznie
Wypełnij formularz, a nasz doradca skontaktuje się z Tobą i pomoże wybrać Ci najlepszy samochód według Twoich potrzeb.
Ta strona używa ciasteczek (cookies), dzięki którym nasz serwis może działać lepiej.