Gdyby kierować się wyłącznie statystykami, wybór byłby prosty: diesel od lat jest w recesji. Według najnowszego raportu Polskiego Związku Przemysłu Motoryzacyjnego kierowcy coraz częściej decydują się na zakup samochodu z silnikiem benzynowym. Choć sprzedaż aut z silnikami wysokoprężnymi wzrosła w 2016 r. o 10,5 % to jednak w skali znacznego wzrostu rynku kupowanych aut oznacza to spadek w udziale. Jednostki Diesla ma w swoich autach jedynie 31,6% kierowców, czyli niemal o 2% mniej niż rok wcześniej.

Ten sam trend możemy zauważyć również na rynku europejskim: specjaliści JATO Dynamics mówią wprost o kryzysie diesla, którego sprzedaż w 2017 r. spadła o niemal 8%, przy prawie 11% wzroście samochodów z motorem benzynowym.

Zalety silnika Diesla

Statystyki to jednak nie wszystko. Co dotychczas przekonywało kierowców do silników wysokoprężnych? Po pierwsze: zużycie paliwa. Diesle spalają go mniej w stosunku do oferowanej mocy i osiągów. Dzięki temu mamy możliwość przejechania większego dystansu na pełnym baku: nie każdy kierowca lubi tankować do pełna co 300 km. Jednostki wysokoprężne to opcja dla tych, którzy chcą intensywnie eksploatować wóz na dużych dystansach.

Po drugie: nowoczesne diesle, z układem zasilania Common Rail z turbodoładowaniem, zapewniają wyższy moment obrotowy i lepszą dynamikę jazdy przy niższych obrotach silnika. Samochody z silnikiem wysokoprężnym też znacznie lepiej nadają się do ciągnięcia przyczepy. Co jednak do diesla zniechęca? Przede wszystkim: wyższa cena silnika – który „zwraca” się wolniej w kosztach eksploatacji – i większe koszty jego serwisowania. Tego jednak nie powinniśmy się jednak spodziewać poniżej 150-200 tys. przejechanych kilometrów.

Przewaga silników benzynowych

Dzisiaj ceny benzyny i oleju napędowego są niemal na równym poziomie, a w ofercie producentów nie brakuje oszczędnych jednostek benzynowych, które wynikami spalania są w stanie zawstydzić niejeden silnik wysokoprężny. Do motoru benzynowego zachęca też jego niższa cena i zmiana wzorców zużycia paliwa: po co nam drogi, ale oszczędny diesel, skoro samochód służy nam do pokonywania coraz mniejszych dystansów.

Przewaga silników benzynowych tkwi również w pozornie drobnych niuansach: nagrzewają się one szybciej niż diesle, co w czasie mroźnych zim może wpłynąć na problemy z rozruchem auta po dłuższym postoju na dworze. Dodatkowo, stosowany w jednostkach benzynowych zapłon iskrowy jest mniej kapryśny przy bardzo niskich temperaturach, niż zapłon samoczynny znany z diesli.

Do rywalizacji pomiędzy silnikami na benzynę i olej wkradł się jeszcze jeden czynnik, który może wcale nie być oczywisty dla większości kierowców: ekologia. Niewykluczone, że to właśnie lepszy bilans ekologiczny jednostek benzynowych – mniejsza emisja szkodliwych substancji – będzie gwoździem do trumny dla diesla.

Niestety ekologia ma swoje słabe strony, w autach z jednostką wysokoprężną użytkowanych w mieście może dojść do zapełnienia się filtra cząstek stałych. Jednak problem ten dotyczy aut używanych, bo w nowych element ten zostanie wymieniony lub oczyszczony na gwarancji.

Niekorzystny czas dla diesli

We wrześniu 2015 roku na jaw wyszedł proceder montowania specjalnych urządzeń, które manipulowały wynikami pomiaru spalin z wydechu samochodów z silnikami Diesla z koncernu Volkswagen AG. Auto wyposażone w takie oprogramowanie spełniało amerykańskie normy emisji spalin podczas specjalnych testów, ale w czasie jazdy emisja tlenku azotu była nawet 40 razy wyższa, jak szacują eksperci Environmental Protection Agency.

Przełom widać gołym okiem, gdy choćby spojrzymy na ofertę nowego modelu Volvo S60. Samochód ten będzie pierwszym autem szwedzkiego koncernu, którego nie kupimy z silnikiem wysokoprężnym. Również nowa Toyota Yaris, stanowiąca 25% sprzedaży japońskiego koncernu w Europie, nie jest dostępna w opcji z jednostką Diesla. Didier Leroy, wiceprezes europejskiego oddziału koncernu Toyota, powiedział wprost, że Japończycy nie wprowadzą już żadnego nowego modelu z silnikiem wysokoprężnym.

Obowiązująca od 2014 r. europejska norma EURO 6 praktycznie skazała stare, wysokoemisyjne diesle na wymarcie, a trwają już prace nad jeszcze bardziej restrykcyjnymi normami. Żeby tego było mało, kolejne miasta zamykają się dla samochodów z napędem wysokoprężnym: dla nich już niedostępne jest centrum Berlina, a w drodze są kolejne ograniczenia w: Londynie, Paryżu i Madrycie. Pomysł na wykluczanie diesla z miejskich centrów powoli znajduje posłuch również pośród Polskich władz miast.